Właśnie się dogrzebałam do komentarzy odnośnie mojej Quiet Book i jest mi bardzo miło, że Wam się spodobała. Aż fruwam pod chmurki od tych Waszych pochwał. Warto poświęcić tych kilkanaście wieczorów i uszyć coś takiego. Wśród wszystkich prezentów gwiazdkowych, a mały dostał sporo i miał w czym wybierać, ona była na pierwszym miejscu. Szyje się ją długo, bo większość niestety trzeba ręcznie. Ale przecież wystarczy dobry film i "szyje się samo". Zachęcam Was, choć dłubania przy tym sporo, ale radość w oczach dziecka jest najpiękniejsza!
Przejdźmy do dzisiejszego tematu, jak mawiała moja nauczycielka 15 min przed przerwą, czyli do szlafroka. Uszyłam dla syneczka, bo uwielbia biegać po kąpieli bez niczego. Szybko jednak golas marźnie, a ręczniki nie trzymają się na nim długo stąd też pomysł szlafroka. Sama wymyśliłam wzór, a formę opracowałam na podstawie bluzki malucha, tylko wydłużyłam dół. Prościzna, spróbujcie same.
Niestety dzisiaj zdjęcia nie będą w takiej kolejności jakbym chciała, blogger coś nie współpracuje. Tutaj wiązanie na tasiemki, zamiast na pasek, który i tak by zginął:




Szlafrok śliczny i widać,że cieplutki.Tasiemki dobry pomysł.Pozdrawiam cieplutko:)
OdpowiedzUsuńDziękuję i również pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńSuper szlafrok :) Przynajmniej Twój synek już nie zmarznie po kąpieli :)
OdpowiedzUsuńuroczy szlafroczek :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuń